zaloguj się   |    zarejestruj się   |    mapa strony   |
RSS
SmodCMS

Prace przygotowawcze do egzaminu gimnazjalnego kl. III B gim.

 W ramach odświeżenia materiału przed egzaminem gimnazjalnym realizujemy lekcje powtórzeniowe, które zaproponowała nam nasza polonistka, p. Beata Gwizdała. Przypominamy głównie wiadomości z zakresu literatury, na podstawie których redagujemy później prace pisemne. Wybrane z nich postanowiliśmy umieszczać właśnie tutaj, na naszej szkolnej witrynie, by, bezpośrednio przed testami, mogły służyć nam jako szybka powtórka potencjalnych tematów wypowiedzi, pojawiających się w ostatnim zadaniu egzaminacyjnym.


1.W jaki sposób mity mogą kształtować postawy współczesnej młodzieży? - rozprawka.

Mity to zbiór wierzeń, które regulują porządek świata. Powstały na potrzeby ludzi, którzy próbowali tłumaczyć sobie to, co ich otacza. Dlatego, że natura ludzka się nie zmienia, mity pozostają wciąż aktualne. Najbardziej dynamicznym, pełnym kontrastów i przełomów okresem życia człowieka jest dorastanie. Mity tłumaczą młodzieńcze postawy i ukazują ich konsekwencje.
Historia Ikara, który nieposłuszeństwo wobec ojca przypłacił życiem jest obrazem następstwa brawury i niepohamowanej żądzy przygód. Chłopak nie potrafił powstrzymać fascynacji lotem, co świadczy o jego niedojrzałości i braku poczucia odpowiedzialności, ale zarazem ukazuje piękno młodości, która nie dostrzega żadnych ograniczeń i zgodnie z radą Adama Mickiewicza „wylatuje ponad poziomy”, przez co niestety jej upadek jest bardziej dotkliwy.
Postać Ikara uczy pokory, jednak jest także symbolem podążania za marzeniami, które rządzi się własnymi prawami, szczególnie wśród młodych.
Kora, która także nie posłuchała przestróg, została zauroczona przez zwodniczego Narcyza. Podczas zabawy dziewczynka była wabiona jego pięknymi wyglądem i zapachem. Ona także nie wytrzymała próby. Zerwała kwiat, który był pułapką Hadesa. Przez to została oddzielona od matki i miała prawo widywać się z nią tylko wtedy, kiedy jej na to pozwolono. Tak, przez jeden nieprzemyślany czyn, życie Kory zmieniło się na zawsze nieodwracalnie.
Ta historia ukazuje niesprawiedliwość i okrucieństwo życia. Jeden błąd może zaważyć na całej przyszłości człowieka, nieważne, że został popełniony w przypływie młodzieńczego niepohamowania emocji.
Przykładem tłumaczącym zachowania okresu dojrzewania jest także mit o Tezeuszu i Ariadnie. Chłopak zgłosił się na ochotnika, by zostać ofiarą od Ateńczyków na pożarcie dla Minotaura i razem z trzynaściorgiem innych młodych popłynął na Kretę. Planował zgładzić potwora. Pomogła mu w tym jego ukochana, kreteńska księżniczka Ariadna. Podarowała Tezeuszowi nić, dzięki której mógł wrócić z doskonale wykonanego przez Dedala labiryntu.
Postawa Ariadny skłania do refleksji, że młodość w obliczu miłości daje nieograniczone prawa. Pozwala nawet na zdradę ojczyzny.
Konkludując, można stwierdzić, że mitologia nawiązująca do tematu młodości, stara się usprawiedliwić jej wszelkie błędy, nie zapominając jednak o ukazaniu ich konsekwencji i płynących z nich nauk. Wszyscy z bohaterów – Ikar, który poświęcił życie dla marzeń, Kora, która uległa zauroczeniu oraz Ariadna, która zaryzykowała z miłości i dopuściła się nieprawości – posiadają przynajmniej jedną wspólną cechę – dopiero uczą się życia. Poznają je w sposób doświadczalny. Podejmują spontaniczne decyzje i działania. Trudno im jeszcze odróżnić dobro od zła. Dopiero zdobywają umiejętność wartościowania. To dlatego wszelkie ich błędy można zrozumieć i wybaczyć. Takie są prawa młodości, które wyjaśnia mitologia, ukazując zarazem naukę, płynącą z ich skutków, bo być może znajdzie się ktoś, kto nie przejdzie obok niej obojętnie.

autor: A. Katka

2. Opowiadanie detektywistyczne.

"Zabójcza miłość"


W starej, znanej łódzkiej restauracji, intensywnie rozwijał się interes. Jej właścicielami byli Stefan Kowalski- średniego wieku, przystojny, wysoki mężczyzna, oraz Mikołaj Pieczka- młody, niski i rozpieszczony człowiek. Mikołaj był jednym z najlepszych kucharzy w okolicy. Przyjaciele mówili na niego,,szef kuchni". Mężczyźni, choć współpracowali ze sobą, strasznie się nienawidzili. Pieczka uważał, że jego wspólnik się wywyższa i traktuje wszystkich z góry. Pewnego dnia w restauracji mieli zawitać wyjątkowi goście. Stefan ciągle przypominał szefowi kuchni, aby zajął się gośćmi i w końcu ugotował coś wyśmienitego. Mikołaja wyprowadziło to z równowagi. Miliony razy oznajmiał go, Że nie jest jego ,,pachołkiem'. Wybuchnęła ogromna kłótnia. Przerwała im Lidia Pieczka- żona Mikołaja.
-Gdzie ten łosoś dla gości pod siódemką?! Ludzie się niecierpliwią!- krzyknęła, wbiegając do kuchni. Przeraził ją widok swojego męża w sporze z właścicielem restauracji. Zapytała, czy coś się stało.
-Zupełnie nic! Tylko twój mąż ma muchy w zupie, a przy okazji w głowie!-krzyknął Stefan. Wyszedł zdenerwowany, trzaskając drzwiami.
-Znów kłócicie się, kto jest ważniejszy?-zapytała małżonka.
-Ja się nie kłócę, ja wiem!
-Mikołaj, może wyjdziemy gdzieś jak skończymy prace?-zapytała.
-Jestem wykończony-odparł, oddalając się od niej.
-Nie zajmę ci wiele czasu. Posiedzimy, posłuchamy muzyki, zjemy coś, czego sam nie przygotowałeś.
-Idź sama,
-Jasne, jak zawsze! To po co się ze mną żeniłeś? Mikołaj odszedł bez słowa. Lidia, zdenerwowana, wsiadła do samochodu i odjechała.
W tym samym czasie Stefan odpoczywał sam w swoim gabinecie, pijąc wino. Nagle usłyszał dziwny hałas dobiegający z kuchni. Postanowił pójść sprawdzić, co się dzieje. Został swojego wspólnika i barmankę stojącą w progu- Majkę Wilkos.
-Co tu się dzieje? Oszalałeś?!- krzyknął oburzony Kowalski.
-Jeszcze nie, ale niedługo oszaleje przez was!-oznajmił, rozrzucając garnkami i talerzami.
-Posprzątaj to!
-Sam to zrób! Przecież to twoja restauracja wielki panie!
Zdenerwowany Mikołaj opuścił kuchnię.
-Wracaj tu!Krzyknął Kowalski.
Majka podeszłą do Stefana.
-Moglibyśmy porozm...- przerywając, rzekła do kolegi.
-Dobrze. Posprzątaj tu.
-Ale...
-Ale, dobranoc- odrzekł stanowczo Stefan. Wrócił do biura. Barmanka podążyła za nim.
-Stefan...
-Wyjdź stąd!
Porozmawiajmy spokojnie...
-Nie mamy o czym.
-Na pewno? Nie masz ochoty ze mną rozmawiać?-powiedziała przekonując, siadając mu na kolana i odpinającego koszule.
-Zostaw mnie!
-Dobrze... zostawię!-wyszła oburzona, uderzając go w twarz. Majka, idąc po korytarzu, usłyszała dziwny hałas, wydobywający się z gabinetu. Postanowiła wrócić do Kowalskiego, sprawdzić co się stało. Nazajutrz detektyw, śpiąc jeszcze w wygodnym łóżku, został obudzony przez dźwięk telefonu. Odebrał. Dowiedziała się o kolejnej zagadce do rozwiązania.
-Jeny... Jest 6:00 godzina. Chyba nauczę cię odbierać telefony- powiedział wesoło do swojego psa-Azji.Wsiadł wraz ze swoim czworonożnym towarzyszem do samochodu i pojechali do lokalu.
-Komu zawdzięczam tak wczesną pobudkę-zapytał Pieczki.
-Mężczyźnie na dywanie. Miał 43 lata. Nazywał się Stefan Kowalski, współwłaściciel i menadżer tego lokalu. Miał wcześniej zawał, teraz prawdopodobnie był drugi, pogotowie nie potrafiło stwierdzić, czy to był powód zgonu.
-Dobrze, a o której zazwyczaj otwieracie?-zapytał detektyw Mazur.
-Zaczynamy o 7:00.
-Jest 6:20, więc co pan tu robi?
-Przybyłem prędzej, bo chciałem posprzątać w kuchni.
-Pan?
-Tak, wczoraj się trochę zdenerwowałem i porozrzucałem kilkoma garnkami.
-Co pana zdenerwowało?
-Jak zwykle podwładni.
-Hmm... Dobrze. Przyjechał pan. Co dalej?
-Zauważyłem na parkingu samochód Stefana. Pomyślałem, że też wcześniej przyjechał. Otworzyłem drzwi gabinetu i zostałem kolegę leżącego na podłodze.
-O której godzinie opuścił pan wczoraj ten budynek?
-Zwykle kończymy o 21:00, wyszedłem tuż przed północą.
-Jako ostatni, czy ktoś jeszcze został?
-Stefan. Często tak zostawał po zamknięciu lokalu.
Nagle do gabinetu wbiegła Maja Wilkos, krzycząc ,,Ja tu pracuje! Musze porozmawiać z szefem!". Widząc Stefana na ziemi bardzo się zdziwiła. Smutna wyszła, oznajmiając, że będzie w barze. Nagle Azja znalazła telefon zamordowanego. Powąchała go, zawarczała i pobiegła za Wilkos. Zaczęła głośno szczekać.
-Cicho bądź!-wrzasnęła Maja na Azję.
-Co się stało psino?-spytał Mazur.
-Wbiegła tu i zaczęła szczekać na mnie!-odparła Maja.
Pies nie przestawał.
-Widzę, że będę musiał z panią porozmawiać.
-Ale o co chodzi?
- Musimy poznać parę szczegółów.
-Ja nic nie zrobiłam!
-To nie ma pani czego się obawiać.
Nagle podszedł Mikołaj.
-Chyba nie myśli pan, że nasza Maja go zabiła? To był przecież zawał.
- Pan twierdzi, że martwy pozostawał zawsze po zamknięciu tylko na lampkę wina?
-Nie wiem... nie interesuje mnie to. Ważne było dla mnie tylko, że interes się kręcił.
Do lokalu niespodziewanie weszła żona Mikołaja-Lidia.
-Co się stało? Dlaczego jest tu takie zamieszanie?
-Stefan nie żyje, miał zawał-oznajmił Mikołaj.
-Dobrze, że pani jest. Mogę zadać pani kilka pytań?
-Tak. proszę.
-Jakim człowiekiem był Kowalski?
-Energicznym, pewnym siebie, pracowitym.. znałam go tylko na poziomie zawodowym.
-Jak układała się relacja między zmarłym a pani mężem?
-Rywalizują... znaczy się rywalizowali ze sobą.
-Kochanie, myślę, że nie powinnaś mówić mu o wszystkich sprawach firmowych-odparł oburzony Mikołaj.
-Oczywiście, dziękuje państwu-oznajmił detektyw, odchodząc.
Następnie rozmawiał z Majką. Była bardzo zdenerwowana i przestraszona.
- Była pani w pracy o 6:25. Po co tak wcześnie?
-Chciałam posprzątać w kuchni. Miki wczoraj zrzucił wszystkie garnki.
-Sprzątanie należy do obowiązków barmanki?
-Nie-powiedziała Majka, opuszczając głowę w dół.
-Może mi pani wytłumaczyć, dlaczego na komórce pana Stefana są odciski pani palców, jako ostatniej z osób, którzy ją dotykali?
-Byłam tam kiedy on umarł.
-Chyba nie przepisał pani swojego telefonu w testamencie? W jaki sposób umarł?
-Nie wiem. Nie mam pojęcia. Przechodziłam korytarzem, usłyszałam hałas, weszłam do niego i zobaczyłam, że nie żyje.
- Skąd pani wiedziała? Jest pani lekarzem?
-Nie , dotknęłam tętnicy.
-To pani wystarczyło? Mógł jeszcze żyć!
-Wzięłam jego telefon i usunęłam wszystkie wiadomości ode mnie.
-Co w nich było?
-Osobisty szczegóły. Sypialiśmy ze sobą. Dopóki nie zostawił mnie dla Lidki- Odparła, mająca łzy w oczach.
-Stefan sypiał z żoną wspólnika?Skąd pani to wie?
-Było widać.
-Mikołaj o tym wiedział?Domyślał się?
-Raczej nie. Wie pan jak to jest... mąż dowiaduje się ostatni.
Następnego dnia Mazur zbadał krew Kowalskiego. Doszedł do wniosku, że zmarł na skutek przedawkowania dygitalisu- leku pochodzenia roślinnego. Stosowany przy chorobach serca. W zbyt dużych dawkach spowalnia pracę serca do zera. Po 24 godzinach nie jest wykrywalny we krwi. Zatruł się rozpuszczonymi tabletkami w winie. Dygitalizm znajdował się tylko w kieliszku. Za jakiś czas Pieczka spotkał się z swoją matką.
-Mamo, stało się nieszczęście- oznajmił, mając smutny wyraz twarzy - Stefan miał zawał, nie żyje.
-O mój Boże! Stefan? !- krzyknęła przerażona.
-Tak mamo.
- Jak zareagowała Lidia?
-Bardzo to przeżywała.
-Mówiłam ci, że to kobieta nie warta szacunku!
-Pff... nie.
- Po co ty synu się z nią żeniłeś? Nie rozumiem.
-Mamo, przestań! Nie mogłem być całe życie starym kawalerem!
-Mogłeś synku... - odparła przekonująco, przytulając go.
W tym samym czasie detektyw odwiedzał w restauracji Lidię.
- Witam! Czy moglibyśmy wymienić kilka zdań?
-Dobrze. W takim razie proszę-powiedziała z uśmiechem na twarzy- Mikołaj wyjechał do swojej matki.
Teściowa jest w sanatorium.
-Czyli teraz pani wszystkim rządzi?
-Teoretycznie, ale do kuchni się nie wtrącam. To królestwo mojego męża, ale chyba nie o tym chciał pan ze mną rozmawiać?
- Nie, nie o tym. Wiedziała pani o tym, że Stefan chorował na serce?
-Wszyscy wiedzieli, lecz on zachowywał się jak by ta choroba go nie dotyczyła. Dużo pracował, palił, pił, co prawda wina, ale jednak...
-Zależało pani na nim?
-Nie rozumiem?!
-Łączyło państwa coś więcej, niż tylko praca, prawda?
- Przepraszam, ale detektywa nie powinno interesować moje życie prywatne!
- Obawiam się, że jest inaczej. Wspólnik pani męża nie zmarł śmiercią naturalną.
-Jest pan pewien?
-Niestety. Nie odpowiedziała mi pani na moje pytanie.
-Czy mi na nim zależało? Kochałam go!
-Mąż coś podejrzewał? Nie był zazdrosny?
-Jego interesuje tylko kuchnia i mamusia. Z wszystkimi problemami zwraca się do matki, a nie do mnie! Przecież jestem jego żoną!-Krzyknęła, uciekając. Detektyw ciągle nie mógł wpaść na trop. Wrócił do domu i wygodnie, przy kominku rozmyślał o całej tej sprawie . Kolejnego dnia pojechał do lokalu. Rozgościł się. Wraz z Azją zwiedzał korytarze i pokoje.
-Przepraszam! Czyj to pies?-wrzasnęła starsza, obca dla detektywa kobieta.
-Mój-odparł.
-Tutaj nie wolno wprowadzać zwierząt! Zwłaszcza takich dużych!
-W naszej pracy to przydatne. Detektyw-Roman Mazur, miło mi-powiedział radośnie.
-Teresa Pieczka, matka właściciela tego lokalu.
-Chyba współwłaściciela?
-Proszę? Tak, właśnie, współwłaściciela. Przepraszam, to okropne.
-Oczywiście. Czy mogę porozmawiać z pani synem?
-Tak, zawołam go, jest w kuchni. Musi niestety pracować mimo tej tragedii. Przerwałam pobyt w sanatorium. Muszę go wspierać.
Nagle ich rozmowę przerwał Mikołaj.
-Witam!-krzyknął, odkładając talerze.
-Dzień dobry! Chciałbym porozmawiać dla osobności-rzekł, zerkając na panią Teresę.
-Oczywiście kochanie! Idźcie do mojego nowego gabinetu-odparła do swojego synka.
Obydwoje usiedli przy stole. Azja pozostała pod drzwiami.
-Jak pan myśli? Komu mogło zależeć na śmierci wspólnika?
-Nikomu. Stefana wszyscy bardzo, nawet za bardzo kochali...
-Pan też?
-Ja? Ja go lubiłem.
-Może miał romans z pańską żoną?
-Nie wierzę panu!
-Przykro mi.
-Skoro pan to wie, to wszyscy wiedzieli, tylko oprócz mnie?
-Tak, niestety.
-Mam się teraz martwić, czy cieszyć? Jakbym wiedział, to byłbym podejrzany, prawda?
-Owszem. Nadal pan jest.
Rozmowę przerwało pukanie do drzwi.
-Czego!?-krzyknął Mikołaj.
-Synku, jest problem w kuchni.
Panowie rozeszli się. Detektyw ciągle rozmyślał, czy Mikołaj mówi mu prawdę. Zadzwonił do dawnego lekarza Stefana. Dowiedział się,że lek, który go otruł, był mu obcy. Nigdy nie miał go przypisanego. Postanowił sprawdzić, czy ktoś z pracujących w tym lokalu przyjmuje ten lek. Tylko kto i kiedy mógł mu go wsypać do wina? Może wtedy, gdy usłyszał hałas dochodzący z kuchni? Wraz z pupilem pojechał do restauracji .Idąc po chodniku Azja wskoczyła w krzaki, znajdując się pod oknem gabinetu Kowalskiego. Znajdował się w nich guzik od damskiego, zielonego płaszczyka. Poprosiło pomoc Majkę.
-Cześć Majka! Mogłabyś pokazać mi garderobę i ubrania wszystkich pracujących w tej restauracji?
-Oczywiście. Tutaj są wszystkie-odparła, otwierając szafę.
-Azja szukaj!-krzyknął detektyw, dając jej do powąchania guzik.
-Jest! Czyja to kurtka?- zapytał.
-Mojej teściowej- oznajmiła stojąca w progu Lidia.
Guzik pasował. Wziął kurtkę pani Teresy i wybrał się do kuchni, gdzie znajdowała się właścicielka ubrania wraz z swoim synem.
-Co pan robi z moim płaszczem!?-krzyknęła.- Proszę go zostawić!
-Proszę poczekać. Ma pani coś w kieszeni. Chyba tego szukałem...- odparł z uśmiechem na twarzy, wyciągając woreczek z rozkruszonymi w drobny pył tabletkami. Kobieta zaczęła uciekać.
-Azja, goń ją!-krzyknął do psa.
Mikołaj zaatakował detektywa nożem, którym przed chwilą kroił cebulę do zupy.
-Chłopie, zostaw to! Nie wygłupiaj się!
-Zostaw moją mamę!
Detektyw wezwał policję. Pani Teresa, prowadzona do radiowozu strasznie płakała. krzycząc ,,Synku, ratuj mnie!" Zabiła pana Kowalskiego, ponieważ chciała, aby lokal należał tylko do jej syna. Miała zamiar mu pomagać wspólnie z nim mnożyć pieniądze.

autor: K. Karnecka

3. Charaketerystyka Juranda.

Jurand to jeden z najważniejszych bohaterów "Krzyżaków" H. Sienkiewicza. Miał on pod sobą gród - Spychowo. Był wdowcem, miał córkę, którą cenił ponad życie. Starał się zastępować jej matkę, z powodzeniem.
Jurand miał długie, siwe wąsy i blond włosy. Na świat patrzył przez jedno oko, drugie stracił przez Krzyżaków. Był niezwykle postawnym, wysportowanym i odważnym mężczyzną. Świetnie jeździł konno i władał mieczem.
Najważniejszą postacią w jego życiu była Danusia. Otaczał ją troską i miłością. Miał swój honor, gardził oszustami. Chęć pokonania Krzyżaków zdominowała go. Niczego bardziej nie pragnął od zemsty. Kochał swoją ojczyznę i rodaków. Czuł się winny, gdy Krzyżacy porwali Danusię, jego nienawiść stała się jeszcze większa. Po tym wydarzeniu stał się religijny, pobożny i zamknął się w sobie. Odwaga to jego główny atut, nie cofnąłby się nawet przed dużą ilością wrogów.
Jurand stał się "biczem Bożym" przeciwko Krzyżakom. Wojna z nimi spowodowała w nim przemianę wewnętrzną. Jest przykładem wojownika, który "mieczem wojuje i od miecza ginie".

autor: T. Runke

                                                               


red.: A. Katka